Tańczący z wiatrakami
28-08-2008

Sześć leniwie mielących powietrze trójłopatowych śmigieł to widok u nas jeszcze na tyle egzotyczny, że niektórzy specjalnie się do Chwałowic zapuszczają, by na to ?coś? sobie popatrzeć.

JERZY RESZCZYŃSKI, Tygodnik NADWIŚLAŃSKI

Wiesława Pasztaleńca ku wiatrakom popchnęło po trosze zamiłowanie do lotnictwa (jest aktywnym motolotniarzem), a po trosze motywacje czysto biznesowe. Na pewno wejście w tę oryginalną branżę ułatwiło mu to, co robią rządy krajów zachodnich, wspierające ekologiczną energetykę. ? Np. w Danii i Holandii, skąd sprowadziłem wszystkie dotychczas zamontowane urządzenia, właściciele elektrowni wiatrowych otrzymują znaczącą pomoc rządową na wymianę dotychczas używanych generatorów na mocniejsze ? mówi właściciel pierwszej w naszym regionie fermy wiatrowej. Wiatraki z generatorami do 300 kW są zastępowane przez 500-kilowatowe i większe. Zdemontowane używane elektrownie wiatrowe są oferowane na sprzedaż. Nie są to urządzenia ?zajeżdżone?, mają 12-14 lat od daty produkcji, ale użytkowane były krócej.

Kolejne polskie rządy biją polityczną pianę na temat potrzeby zapewnienia państwu energetycznego bezpieczeństwa, ale rodzimy wiatrowy energetyk może liczyć na pomoc tylko wtedy, gdy kupuje nowy wiatrak. Tyle że kosztuje on od 2 milionów złotych wzwyż, toteż chętnych na takie inwestycje nie ma wielu wśród indywidualnych przedsiębiorców. Na Podkarpaciu funkcjonuje obecnie 6 elektrowni wiatrowych. Ta w Chwałowicach jest jedną z większych. Nie ma ani jednej siłowni wiatrowej na Lubelszczyźnie i w Świętokrzyskiem
Zakup wiatraka i transport do Polski, opracowanie dokumentacji projektowej, uzyskanie pozwolenia na budowę, wreszcie sama budowa ? to wydatek rzędu ok. 100 tys. zł na jeden wiatrak. Mało to nie jest. Czy się opłaca? W. Pasztaleniec twierdzi, że w ciągu pierwszego roku eksploatacji pierwszych trzech generatorów wiatrowych wyprodukował i sprzedał Zakładowi Energetycznemu prąd za ok. 50 tys. zł. Po prostym przeliczeniu otrzymujemy niezły wynik: inwestycja zwraca się po ok. 6 latach. A potem już tylko zarabia.

Na posesji pana Wiesława leżą złożone i czekające na zmontowanie elementy siódmego wiatraka. Na łące, na której ?pasie się? sześć wiatraków, jest jeszcze miejsce. Może nawet na kilkanaście kolejnych. Aby wzajemnie nie zakłócały sobie pracy, nie podbierały sobie nawzajem energii wiatru, winna być zachowana między nimi odległość ok. 100 m. Czy zatem kolejnych... naście majestatycznych turbin wiatrowych pojawi się niebawem w Chwałowicach? Wytwarzanie czystej energii w czystej gminie mogłoby być pomysłem na niezły, stały i pewny dochód. Tym bardziej że energetyka chętnie taką energię kupuje, bo zachęca do tego unijna dyrektywa o zwiększaniu udziału energii ze źródeł odnawialnych w całości sprzedawanej w Polsce energii. Farmy wiatrowe są dość szybką i krótką drogą do zwiększania mocy ?zielonej energetyki?.

Policzmy: 20 wiatraków na łące w Chwałowicach byłoby w stanie odstawić do sieci 2 MW energii elektrycznej, sprzedawalnej praktycznie na pniu. W. Pasztaleniec uśmiecha się nieco ironicznie. Nie wie, czy będzie sprowadzał, ustawiał i eksploatował kolejne elektrownie wiatrowe. Na razie broni się przed stwierdzeniem, że ma tego dość, ale... ? W Polsce usiłuje się stosować w energetyce wiatrowej przepisy ekologiczne przenoszone żywcem z takich państw jak Niemcy, Dania czy Holandia, gdzie pracują 150-metrowej wysokości turbiny z wirnikami o średnicy 100 metrów ? mówi. ? I stosuje się je mechanicznie do naszych wiatraczków o średnicy wirnika 18 i wysokości 29 metrów.
Choć przepis mówi, że raport o oddziaływaniu na środowisko należy sporządzać wtedy, gdy wiatrak ma ponad 30 metrów wysokości i moc powyżej 1 MW, to Pasztaleniec musi spisywać okresowo opasłą biblię sprawozdań i analiz. Chodzi głównie o szkody, jakie wiatraki wyrządzają ptakom i nietoperzom. ? Chciałbym zobaczyć takiego durnego ptaka lub nietoperza, który będzie pchał się w kierunku źródła ruchu. No i że będzie w stanie trafić w tarczę o średnicy 18 metrów akurat, w obrębie której poruszają się łopaty o cięciwie kilkudziesięciu centymetrów ? mówi W. Pasztaleniec.

Możliwe, że nie tylko zobaczy, ale będzie mógł sobie pofotografować do woli, także przy użyciu... sprzętu noktowizyjnego. Bo posiadania takowego wymagają od niego urzędnicy. A najlepiej byłoby, jakby sobie zatrudnił, na swój naturalnie koszt, specjalistów ornitologów, którzy będą całodobowo monitorować przestrzeń wokół wirujących łopat, nie spuszczając z oka żadnego ptaszka. Może wtedy uwierzą, że nie ma w naszej strefie ptaków, których przeloty odbywają się na wysokościach poniżej 30 metrów. Właściciel fermy wiatrowej zarzeka się, że nie zdarzyło się, by ofiarą jego instalacji padł choć jeden latający stwór. ? Nie leżą one pod wiatrakami, bo zjada je czatująca na ziemi zwierzyna dzika ? rezolutnie kontrują ten argument urzędnicy, wyznawcy panaziobrowej teorii, że ?brak dowodów jest najlepszym dowodem przestępstwa; świadczy on bowiem, że dowody zostały zniszczone?.

Spotyka się takie opinie, jak głoszona przez amerykańską organizację pozarządową Center for Biological Diversity, że turbiny jednej tylko lokalnej elektrowni wiatrowej zabijają corocznie nawet do 1,3 tys. latających ptaków drapieżnych. Ale morderczy wpływ wiatraków na ptaki uznawany jest już za jeden z mitów. Z innych badań, m.in. duńskich, niemieckich i holenderskich wynika bowiem, że ptaki znakomicie dostosowują się do pojedynczych elektrowni wiatrowych i potężnych farm wiatrowych. Jeśli na drodze przelotu ptaków pojawiają się nowe elektrownie wiatrowe, ptaki omijają je szerokim łukiem, eliminując możliwość kolizji. Udokumentowane są także przypadki, że ptaki niektórych gatunków zakładały gniazda na... gondolach elektrowni wiatrowych!

Tekst pochodzi z Tygodnika Nadwiślańskiego.

Autor: Jerzy Reszczyński / Tygodnik NADWIŚLAŃSKI // Fot. W. Andrzejewski Źródło: Tygodnik NADWIŚLAŃSKI

Podziel się tym artykułem:

Waszym zdaniem (+) dodaj swój komentarz
--REKLAMA--
GreenPol System
GELG
IFR Firmy Rodzinne
FEMI
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
2006-2009 Copyright by WAPRESS Wojciech Andrzejewski Design & Webmaster:
Rafał Szczęsny & Karolina Sobczak © 2006-2010
Regulamin