Żyją na ekologicznej bombie!
21-03-2009

Już od grudnia ubiegłego roku studzienka melioracyjna znajdująca się pomiędzy domami we wsi Wrząca, w gminie Turek, wypełniona jest, nie wodą, ale... czarną smolistą substancją, wyglądającą jak ropa. Ciecz ta rurami przedostaje się na okoliczne łąki, pola, a także do przepływającej nieopodal rzeki Pokrzywicy.

ECHO TURKU, Boxa

Mieszkańcy kilkakrotnie informowali o sprawie turkowską Spółkę Wodną, zarządcę sieci melioracyjnych, swoich radnych, sołtysów, a także policję. Minęły trzy miesiące a o sprawie nadal cicho. ?Nie każą nam palić w piecach plastikowych butelek i folii, żeby było ekologicznie, a tu pod nosem mamy ekologiczną bombę i nikogo to nie obchodzi ? żalą się mieszkańcy Wrzącej. Tymczasem, jak mówią specjaliści litr ropy zanieczyszcza milion metrów sześciennych wody!!!

Problem w miejscowości Wrząca dotyczy przepływowej studzienki melioracyjnej. To do niej siecią rur i rurek spływa woda z okolicznych pół, łąk i gospodarstw, a stamtąd przedostaje się dalej. Owa studzienka znajduje się na jednej z prywatnych posesji i to właśnie jej właściciel od grudnia próbuje zainteresować problemem lokalne władze.

Tykająca bomba z opóźnionym zapłonem
? Dom jest podpiwniczony, melioracja przechodzi trzydzieści centymetrów obok ścian fundamentowych. Kiedy stawialiśmy budynek woda w studzience była czysta, jak łza, używaliśmy jej do budowy, można było się z niej nawet napić ? opowiada mieszkaniec Wrzącej. ?Teraz ta śmierdząca ciecz wlewa się do piwnicy. Mężczyzna ubolewa, gdyż w budowę jego syn włożył wszystkie oszczędności. ?Ktoś niszczy dom, w który moja rodzina włożyła tyle pracy! Nie jest to jednak tylko mój problem. To jest poważna sprawa dla całego społeczeństwa! ? dodaje.
I ma rację. Około 200 litrów czarnej substancji, wypełniającej studzienkę przedostaje się na pobliskie łąki, na których mieszkańcy wypasają krowy, a także do strumienia, zwanego Pokrzywnicą. Niedaleko znajdują się kilkuhektarowe stawy rybne, do których woda pobierana jest właśnie z Pokrzywicy. Nie mówiąc już o tym, że sama Pokrzywica wpływa do Warty.
Mieszkańcy twierdzą, że to tykająca bomba ekologiczna o dużym zasięgu, którą już dawno ktoś powinien się zająć. Wydaje się jednak, że odpowiedzialne za środowisko i wodę władze oraz instytucje całkowicie zbagatelizwały problem. I nie spieszą się z jakąkolwiek reakcją. Dlaczego? Zwłaszcza, że powinny, gdyż jak się dowiedzieliśmy ?ropa i ropopochodne składniki to przede wszystkim węglowodory. Znajdują się w niej także związki siarki i metali. Obecność substancji ropopochodnych w środowisku jest często źródłem poważnego skażenia i stanowi bezpośrednie zagrożenie dla wszystkich żywych organizmów zasiedlających skażony teren. Wpływa także na spadek produkcji roślinnej. Gęste oleje powodują zamykanie się por gruntu, co pociąga za sobą ograniczenie dostępu powietrza do jego głębszych warstw, a to w znacznym stopniu ogranicza dostęp wody do korzeni roślin oraz zakleja powierzchnię liści. W ten sposób blokuje dostęp światła i powietrza. W ostateczności doprowadza to do stopniowego obumierania roślin. Węglowodory mają także zdolność przenikania do organizmów i kumulują się w nich. Mogą przedostawać się przez skórę, układ pokarmowy i układ oddechowy?.

Ropa? A kogo to interesuje?

Pierwszy raz mieszkaniec Wrzącej informował o ropie gromadzącej się w studzience już w grudniu ubiegłego roku. Wtedy na miejscu pojawił się Wacław Pawłowski, kierownik Spółki Wodnej w Turku. ?Byłem tam, ale wtedy leżał śnieg, ściskały mrozy. Nie zauważyłem niczego niepokojącego ? przyznaje. Przez te kilka miesięcy sytuacja wciąż się pogarszała, w ubiegłym tygodniu mężczyzna po raz kolejny wszczął alarm. Aby uzmysłowić władzom problem, na odbywające się w ubiegłą środę zebranie gminne dotyczące wody, zabrał ze sobą pełny słoik smolistej cieczy.
? Wyglądało to jak czarna kawa ? opowiada jego żona. Zaalarmowano także policję. Do Wrzącej przyjechali funkcjonariusze z Turku. Obejrzeli teren i mimo tego, że stwierdzili, iż faktycznie coś jest nie tak, poradzili mieszkańcowi Wrzącej, by sam napisał list do wydziału Ochrony Środowiska. Dopiero po naszej interwencji policja skierowała pismo do Urzędu Gminy w Turku a także do wydziału turkowskiego starostwa. ?W podobnych sprawach to Urząd Gminy kieruje do nas oficjalną skargę, abyśmy podjęli odpowiednie kroki. Ze swojej strony możemy nałożyć mandat, ochrona środowiska jest w stanie ukarać winnego zanieczyszczania kwotą nawet do kilu tysięcy złotych ? mówi Roman Marczyński, rzecznik policji w Turku.
Problem polega na tym, że aby mówić o winnych zaistniałej sytuacji, trzeba dowiedzieć się skąd ropa wzięła się w tamtejszej studzience. Nieoficjalnych wersji jest kilka. Ktoś mógł po prostu ją tam wlać, w to nie wierzą jednak mieszkańcy. ?Studzienka jest w bardzo widocznym miejscu, na środku wsi, w nocy jest oświetlona. Poza tym poziom tej cieczy się zmienia ? mówią. Druga wersja mówi o spuszczaniu ropy poprzez rury melioracyjne. Aby jednak złapać kogoś za rękę, rury należy odkopać i sprawdzić którędy płynie nimi ropa. Odpowiedzialna za to jest Spółka Wodna w Turku. ?Nie mamy ludzi, aby teraz wykonać takie prace. Okres zimowy jest dla nas martwy, musiałbym kogoś zatrudnić ? wyjaśnia Wacław Pawłowski.
Sytuacją nie zajmie się także delegatura Inspektoratu Ochrony Środowiska w Koninie, gdyż takie zanieczyszczenie nie należy do ich zakresu obowiązków, ani Sanitarna Stacja Epidemiologiczna w Turku. ?Badamy wodę i jej zanieczyszczenie ale pod względem zagrożenia dla człowieka ? poinformowano nas w Sanepidzie.

Były żaby, będzie mleko z ropą
? Jeszcze niedawno w naszej rzece woda była czyściutka, chodziły w niej raki, teraz nic tu nie będzie żyło ? obawiają się mieszkańcy Wrzącej. Nie wiadomo więc, która z instytucji, bądź co bądź utrzymywanych z naszych podatków, ma w swoich kompetencjach zlikwidowanie zagrożenia dla środowiska, a pewnie i zdrowia mieszkańców. Wraz z sezonem letnim, na łąki ?zasilane? rolnicy zaczną wypasać krowy. Kto wypije mleko z ołowiem? Trudno wtedy uwierzyć w slogan pojawiający się w ogromnej kampanii reklamowej ?Pij mleko. Będziesz wielki.?
Zanim więc zostanie ustalone kto i dlaczego dolewa ropy do wód gruntowych, odpowiednie instytucje powinny jak najszybciej studnię oczyścić, aby jak najbardziej ograniczyć zanieczyszczenie we wsi.

Tekst pochodzi z Tygodnika Echo Turku.

Źródło: Echo Turku

Podziel się tym artykułem:

Waszym zdaniem (+) dodaj swój komentarz
Nie napisano jeszcze komentarzy
--REKLAMA--
GreenPol System
GELG
IFR Firmy Rodzinne
FEMI
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
2006-2009 Copyright by WAPRESS Wojciech Andrzejewski Design & Webmaster:
Rafał Szczęsny & Karolina Sobczak © 2006-2010
Regulamin