Nie trzy tysiące, a dwieście osób przyjechało w miniony piątek do Kleczewa, by protestować przeciwko budowie nowych odkrywek i osuszaniu przez kopalnię jezior. Gwizdki, trąbki i uderzenia łyżkami w puste wiadra.
MF, PRZEGLĄ KONIŃSKI
Tak przez godzinę wyrażali swoje niezadowolenie członkowie Stowarzyszenia ?Przyjezierze? i Społecznego Komitetu Ochrony Powidzkiego Parku Krajobrazowego. Ostatecznie organizatorzy akcji przekazali prezesowi KWB ?Konin? Sławomirowi Mazurkowi swoje żądania i udali się z nim na konferencję prasową. Nieco później szef kopalni przy dziennikarzach zaproponował ekologom spotkanie w cztery oczy. Panowie jednak wcale nie zamierzali zasiąść do stołu. Wręcz przeciwnie. Na znak protestu... wyszli z sali. Po co w takim razie przyjechali?
Tuż przed 12.00 goście pojawili się przed Urzędem Miasta i Gminy w Kleczewie ? Woda była, a teraz jej nie ma i to wina kopalni, bo przecież sama nie zniknęły? ? słychać było wypowiedzi protestujących. ? My potrzebujemy wody. Ten region stepowieje, a zakład nie robi nic!
? Jesteśmy tu dzisiaj w Kleczewie, by osiągnąć wielki cel ? zrzut wód kopalnianych do naszych jezior ? stwierdził Józef Drzazgowski z SOŚN ?Przyjezierze?. ? Nie będę się zresztą na ten temat rozkojarzał. Za chwilę przejdziemy pod kopalnię chodnikiem, nie wchodzimy na ulicę. Wiadra, które tu mamy, to symbol braku wody. Ludzie, nie dajmy się sprowokować kopalni, bo tylko na to czekają. Teraz proponowałbym uczcić minutą ciszy tą wszystką florę i faunę, która zginęła przez 60 lat działalności KWB Konin.
? Na terenie gminy Kleczew nie podjęto jeszcze działań, które miałyby na celu zapewnienie zrównoważonego rozwoju tych terenów ? dodał Andrzej Reterski, współorganizator protestu. ? Nie jesteśmy przeciwko kopalni jako takiej, ale za tym, by jej działalność była zrównoważona poprzez zabezpieczenie odbudowy środowiska naturalnego, które niestety niszczy.
Organizatorzy podziękowali burmistrzowi Kleczewa, że umożliwił im spotkanie. Poinformowali protestujących i grupkę mieszkańców, że Marek Wesołowski od lat walczy z kopalnią i pójdzie z nimi pod jej budynek. ? Słowa, że walczę z odkrywką są małą nadinterpretacją, ale serdecznie państwa witam ? mówił Marek Wesołowski. ? Cieszę się, że jesteście zainteresowani tym, ażeby każda kropla wody, która jest tutaj wydobyta na przedpolu odkrywki do Doliny Noteci wróciła. Wybaczcie państwo, ale nie pójdę z wami pod kopalnię.
Pokonanie drogi z urzędu przed KWB zajęło protestującym kilka minut. Przez godzinę jednak w całej miejscowości słychać było trąbki, gwizdki, uderzenia w puste wiaderka i raczej niepochlebne słowa: ? Panie prezesie! Taki pan gościnny? Boi się pan? Nie wywieziemy pana na taczkach. Nie jesteśmy tu, żeby z wami walczyć. Górnicy nie są winni. Za te grosze pracują, a straszycie ich, że przez nas wylądują na bruku. Wydobywanie bogactwa, które tu jest, przypomina wyrywanie serca bez znieczulenia w asyście ludzi w białych kołnierzykach. Zobaczcie, jak wygląda środowisko od Budzisławia po Gosławice. Był ktoś z was tam kiedyś? Sompolno, Kazimierz Biskupi, Turek! Woda w jeziorach opada, pola stają się składowiskami popiołów i pustynnieją. Wszystko zaczyna przypominać krajobraz księżycowy. Ale to wierzchołek góry lodowej, bo lej depresyjny sięga jezior i lasów Pojezierza Gnieźnieńskiego, położonych na terenie ,,Natura 2000?. Chcecie zrobić z Wielkopolski i Kujaw pustynię!? (...)
Tekst pochodzi z tygodnika PRZEGLĄD KONIŃSKI
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |











