Gra w Zielone
25-08-2008

Na Zachodzie biznes nierzadko wykorzystuje modę na tzw. ekologię. Są jednak i przypadki odwrotne ? gdy głębokie proekologiczne przekonania wyznaczają sposób postępowania w interesach. Jeśli ?zielonym biznesmenom? udaje się odnieść rynkowy sukces, zyskują podwójnie.

Tekst: ANDY COX, Magazyn OBYWATEL

Tłumaczyła: Anna Zarębska


Dobrym przykładem jest otwarty w 1998 r. w Londynie pierwszy na świecie pub-restauracja w pełni przyjazny dla środowiska. Co najmniej 95% składników w kuchni The Duke of Cambridge stanowią certyfikowane produkty rolnictwa ekologicznego, tj. powstające bez chemii, w sposób przyjazny dla przyrody itp. Dzięki takiemu podejściu lokal jako całość otrzymał prestiżowy certyfikat organizacji Soil Association, co stanowi ewenement na skalę światową.

Za wszystkim tym nie stoi ?niuejdżowa? obsesja na punkcje zdrowego odżywiania. Geetie Singh, szefowa i współzałożycielka lokalu, śmieje się, że na początku musiała wręcz epatować sprzedawanymi tu ?mięchem, wódą i fajkami?. Źle rozumiano jej pomysłu na biznes, postrzegając restaurację np. jako ortodoksyjnie wegetariańską. Ta modna obecnie knajpa rzeczywiście promuje zdrowe odżywianie, jednak jej filozofia opiera się na głębszej refleksji i zasadach.

Da się je podsumować w kilku słowach-kluczach, jak ?bez wyczerpywania zasobów? czy ?przy minimalnej emisji gazów cieplarnianych?. Nie wystarczy więc, by podawana w lokalu ryba złowiona była w okolicy wolnej od skażeń ? szef kuchni upewnia się, czy nie należy do zagrożonego gatunku, nie pochodzi ze zbyt intensywnie eksploatowanego łowiska etc. Zapewne większości klientów wystarczyłaby gwarancja, że serwowane jedzenie jest najzdrowsze z możliwych. Jednak właściciele biznesu chcą być w porządku nie tylko wobec nich, ale i środowiska. Dlatego nie ma mowy np. o składnikach transportowanych drogą powietrzną, gdyż ten sposób przewożenia towarów w największym stopniu przyczynia się do globalnego ocieplenia. Jedzenie w ?The Duke of Cambridge? ma być świeże, sezonowe i lokalne.

Kryteria ekologiczne stosowane są także przy podejmowaniu innych decyzji, np. wyborze detergentów do utrzymania lokalu w czystości czy marki tamponów dostępnych w toalecie. Pomyślano chyba o wszystkim ? nawet stoły i krzesła pochodzą z surowców z odzysku. Prąd generowany jest z energii słonecznej, co nie było proste do załatwienia. Oczywiście wiele z tych decyzji przynosi korzyści marketingowe, jednak część wydaje się tylko niezauważalnym dla klientów utrudnianiem sobie życia i zwiększaniem kosztów. Mimo to, taryfa ulgowa zdarza się niezwykle rzadko.

To nie koniec niezwykłego podejścia właścicieli londyńskiego lokalu. Radykalizmowi ekologicznemu towarzyszy radykalizm ekonomiczny i społeczny. Znów ma to konsekwencje dla praktycznych decyzji. Serwowana herbata musi mieć certyfikat sprawiedliwego handlu (fair trade), gwarantujący, że jej producenci nie są wyzyskiwani przez międzynarodowych pośredników. Piwo nie może pochodzić z browaru należącego do wielkiej korporacji. Z zasady preferowane są firmy mniejsze, lokalne. Singh deklaruje, że poza biznesem leżą jej na sercu tak abstrakcyjne dla większości przedsiębiorców wartości, jak zwiększenie dochodów społeczności wiejskich czy wspieranie różnorodności produktów na rynku. Demokratyczne ideały stara się stosować także wobec pracowników, którzy są w stanie utrzymać się nawet bez napiwków, a wszelkie dane finansowe, łącznie z zarobkami kierownictwa, są jawne. ? ?Włączam zespół w podejmowanie decyzji, poza tym istnieje u nas zakaz nieuprzejmego zwracania się do siebie, co jest powszechną praktyką w restauracjach? ? opowiada. Są tego efekty. ? ?Rotacja personelu jest bardzo niewielka, a ci, którzy odchodzą, często do nas wracają? ? mówi Geetie.

Zarzeka się, że nie otwierała pubu z poczucia misji czy marketingowego wyrachowania. Zresztą w tamtych czasach hasło ?ekologiczny? wręcz odstraszało niektórych, dlatego nie była chętna, aby się nim posługiwać. Chciała tylko mieć źródło utrzymania zgodne z własnym sumieniem. Tłumaczy, że było dla niej od początku oczywiste, iż jeśli tylko można wybrać bardziej etyczny sposób np. zaopatrywania w energię, należy to zrobić. Nie tyle więc stara się odróżnić od innych lokali, co dziwi się, że inni nie myślą tak jak ona.

Na pytanie, czy bycie tak zasadniczym nie zrazi części osób do wyznawanych przez nią ideałów ? pojawiają się głosy, że w restauracji panuje atmosfera moralnej wyższości ? Geetie odpowiada mi: ?Biznes powinien świecić przykładem, a nie ? bać wychylić się z szeregu, zwłaszcza biorąc pod uwagę polityczną potęgę pieniądza. Konieczne jest jednak zachowanie subtelnej równowagi: nie pouczać swoich klientów, ale jednocześnie uświadamiać, co takiego robimy i zachęcać ich, by próbowali podobnie?.

Teraz, gdy ekologiczna żywność ma wśród bogatych Brytyjczyków duże wzięcie, ?The Duke of Cambridge? nabrał wiatru w żagle. Oczywiście duża część klientów to bogaci snobi (tym bardziej, że lokal znajduje się w okolicy modnej od kilku lat), dla których ekologia to nowy samochód o napędzie hybrydowym czy ekskluzywna żywność bez chemii. Nie popadajmy jednak w przesadę. Im więcej miejsc, gdzie wydawane pieniądze nie napędzają walca globalizacji i nie stymulują niszczenia środowiska, tym lepiej dla wszystkich. Jeśli jednocześnie pozwalają one utrzymać się idealistom ? powinno się je naśladować, zamiast szukać dziury w całym.

Artykuł ukazał się w Magazynie OBYWATEL Nr 1/2008

Źródło: Magazyn OBYWATEL, Nr 1/2008

Podziel się tym artykułem:

Waszym zdaniem (+) dodaj swój komentarz
Nie napisano jeszcze komentarzy
--REKLAMA--
GreenPol System
GELG
IFR Firmy Rodzinne
FEMI
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
2006-2009 Copyright by WAPRESS Wojciech Andrzejewski Design & Webmaster:
Rafał Szczęsny & Karolina Sobczak © 2006-2010
Regulamin