Telewizja TVN24 podała, że Tony Hayward - prezes koncernu BP, który w wyniku zaniedbań procedur bezpieczeństwa na platformie wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej zabił kawał oceanicznego życia, może liczyć na ponad milion funtów odprawy. No i wreszcie się chłop wyśpi...
Zdaniem BBC Hayward zostanie prawdopodobnie zastąpiony przez Amerykanina Boba Dudleya, który obecnie dowodzi akcją usuwanie skutków wycieku w Zatoce Meksykańskiej.
Wyciek ropy ze złoża pod dniem Zatoki Meksykańskiej to największa w historii USA katastrofa ekologiczna. Każdego dnia, od kwietnia, do morza mogło wypłynąć ponad 8 tysięcy ton ropy naftowej.
Wyciek zatrzymano dopiero po 85 dniach, 16 godzinach i 25 minutach po pierwszych doniesieniach o wybuchu na platformie.
WASZYM ZDANIEM: Jak myślicie? Czy tak gigantyczna odprawa nalezy się człowiekowi, który poniekąd powinien odpowiadać w inny sposób za zaniedbania, jakich dopuścili się poddani mu ludzie?
| Autor: GP | Źródło: TVN24 |
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |












