Myślenie ma przyszłość, głosi znany slogan. Myślenie ma jednak także bogatą przeszłość, dlatego zamiast odkrywać coraz to nowe Ameryki, czasem lepiej jest dobrze przyjrzeć się temu, co już zostało wymyślone.
Wyobraźnię wielu rozpalają śmiałe wizje rozwiązania globalnych problemów ekologicznych i energetycznych, jak kontrolowana synteza termojądrowa. Jest jednak także druga, równoległa droga ? kto wie, być może nawet bardziej obiecująca, przynajmniej w perspektywie najbliższych lat. Jest nią adaptowanie starych, nieraz powstałych wręcz wieki temu technologii do nowych możliwości i potrzeb człowieka. ?Drugą młodość? już od pewnego czasu przeżywają np. poczciwe wiatraki, których nowoczesne wcielenia gdzieniegdzie stały się istotnym źródłem energii elektrycznej, na dodatek stosunkowo przyjaznej środowisku. Niedawno powrócono także do innego sposobu na zaprzęgnięcie wiatru w służbę człowieka. Niebotyczne ceny ropy naftowej sprawiły, że coraz bardziej kuszące staje się wykorzystanie napędu wiatrowego w żegludze towarowej.
W grudniu ubiegłego roku w dziewiczy rejs, z Bremy do Wenezueli, wyruszył statek ?Beluga SkySails?, w którym tradycyjny napęd spalinowy wspomagany jest unoszącym się na wysokości kilkuset metrów ?żaglem?, czy raczej rodzajem latawca, o powierzchni 160 metrów. Z tego rodzaju dodatkowego ?silnika? wspomniany drobnicowiec jest w stanie korzystać niemal przy wszystkich kierunkach wiatru. Pozwala to znacznie zmniejszyć zużycie paliwa ? podczas pionierskiej podróży udało się zaoszczędzić go aż 20 proc., a to dopiero początek, gdyż już teraz mówi się o żaglach 600-metrowych. Szacuje się, że aż 60 proc.. statków handlowych, które obecnie pływają po morzach, nadawałoby się do zastosowania wspomnianego systemu. W kontekście spodziewanych dalszych wzrostów cen paliw kopalnych oraz tego, że w ciągu najbliższych pięciu lat emisje dwutlenku węgla z żeglugi mają osiągnąć miliard ton rocznie, gra jest bez wątpienia warta świeczki.
Weźmy kolejny przykład: modne obecnie biopaliwa, których niektóre rodzaje są przyjazne dla środowiska (inne, niestety, wręcz przeciwnie). Wbrew temu, co by się mogło wydawać, koncepcja napędzania pojazdów paliwem otrzymywanym z roślin nie jest wcale wymysłem ostatnich lat. Mało kto o tym pamięta, ale silnik własnej konstrukcji, zaprezentowany przez Rudolfa Diesla na wystawie Światowej w Paryżu w kwietniu 1900 r., napędzany był... olejem z orzeszków ziemnych.
Jednocześnie renesans przeżywają technologie, które jeszcze niedawno funkcjonowały na obrzeżach nowoczesnego świata i wydawały się być bezpowrotnie skazane na wymarcie. Przykładowo, w Anglii, Francji, Niemczech czy Stanach Zjednoczonych do łask wracają konie robocze oraz konstruowane są nowoczesne maszyny do prowadzenia prac polowych z wykorzystaniem ich siły pociągowej. Okazuje się, że ?powrót do przeszłości? bywa opłacalny (tym bardziej, że wzrasta popyt na żywność produkowaną metodami jak najbardziej tradycyjnymi), poza tym wielu rolników po prostu lubi gospodarować zgodnie z naturą.
Dodajmy wreszcie, że części przyjaznych środowisku wynalazków nie musimy ani wypatrywać w albumach fotograficznych sprzed dziesięcioleci, ani nawet w jakikolwiek sposób dostosowywać do wymogów współczesności; mamy je tuż pod nosem, choć często ich niedoceniamy. Bo choćby wszystkie najtęższe umysły świata głowiły się wyłącznie nad tym, nigdy nie wymyślą lepszego sposobu na poruszanie się po mieście niż stary, dobry rower.
MICHAŁ SOBCZYK
Autor jest dziennikarzem Magazynu OBYWATEL
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |











