Przed Świętami wybrałem się do sklepu, z rodzaju tych, których nie lubię najbardziej - marketu remontowo-budowlanego, celem nabycia oświetlenia ściennego. By rzecz uprościć - kinkiet nabyłem. Nieładny, bo tani. Z dwoma żarówkami halogenowymi, z których każda zasysała 20 Watt.
- O nie, nie, nie... Tylko żarówki LED. Żadne prądożerne halogeny! - marudziłem pod nosem, błądząc między półkami pełnych wkrętaków, wiertarek, śrubeczek, podkładek, desek, kabli -
wszystkich rzeczy, które u dojrzałego człowieka, przymuszanego w dzieciństwie do majsterkowania, siłą rzeczy budzą najszczerszy w świecie wstręt. - Zawsze można żyć, jak Stefan i Mariolka z klimatycznych filmów na YouTube.com, ale przecież można równie ekologicznie, a elektrycznie. Nie koniecznie przy świecach.
Zwłaszcza, gdy zamiast mojej lubej w domu jest tylko kot. Trzy koty... Mniejsza z tym.
Gdy dotarłem do regału z żarówkami, poszukując tych diodowych, uświadczyłem aż jedną sztukę... Opakowań oczywiście było więcej - kilkanaście, tyle tylko, że ufając rodakom, nie sprawdziłem, czy w pudełku jest aby faktycznie żarówka LED, a nie łudząco do niej podobna - halogenowa, która wcale nie przypadkiem trafiła do tego opakowania. Żarówki diodowe, pobierające zaledwie 1 Watt energii są sześciokrotnie droższe od żarówek halogenowych.
- Ależ jestem frajer! - wściekałem się odkrywając w domu brutalną prawdę o tym, jak mnie oszukano. Odpuściłem kłótnię w markecie na drodze reklamacji, bo przecież nie udowodniłbym niczego. Jednak nie dawało mi to spokoju. I wybrałem się ponownie do marketu.
Na dziewiętnaście pudełek z żarówkami LED, tych prawdziwych, diodowych było w kartonikach aż 5. Rzecz jasna, zabunkrowanych głęboko na półce. Resztę stanowiły perfidnie poprzekładane żarówki halogenowe.
- No cóż, a to Polska właśnie... - westchnąłem.
Kierownik marketu, którego oświeciłem, a może nie oświeciłem, tylko był świetnym aktorem, perfekcyjnie grającym zdziwienie, odparł broniąc zaradnych przedstawicieli narodu: - To nie może być tak, jak pan mówi. Nasi klienci nie są złodziejami. Wykryłby to nasz monitoring!
Chyba nie macie wątpliwości, dlaczego rozstałem się z panem, wychodząc ze sklepu, bez żarówek... Pomyślałem: - Jest przecież wiele innych sklepów, gdzie kupię ten sprzęt. I ruszyłem w miasto. Kolejny market - już nie budowlany.
- Jakie żarówki? Diodowe?! A jakie to są? - zachodził w głowę sprzedawca, wyraźnie zdziwiony postępem cywilizacyjnym. - Nie, zwykłe mamy... - padła riposta, której się spodziewałem.
Kolejny market. Sprzedawca tym razem wiedział o co chodzi i szczęśliwie nie musiałem się produkować, jednak to co usłyszałem, powaliło mnie na kolana...
- Proszę pana, zrezygnowaliśmy ze sprzedaży żarówek LED. Niestety, nie opłacało nam się to z uwagi na ich negatywną dla nas popularność - mówił enigmatycznie sympatyczny mężczyzna.
- Znaczy się, tak się sprzedają, że nie wyrabiacie z dostawami? - dopytywałem naiwnie, z lekką ironią w głosie.
- Nie. Bo tak kradli proszę pana...
Szukam dalej swoich żarówek na najbliższe 11 lat...
Dlaczego warto zmienić żarówkę na diody LED?
- Takie oświetlenie jest ekologiczne!
Żarówki LED są obecnie najbardziej energooszczędnym źródłem światła mogącym być stosowanym zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Prawie cała dostarczona do tych urządzeń energia jest zamieniana na światło. Dzięki temu żarówki te są aż dziesięciokrotnie bardziej energooszczędne od tradycyjnych i aż dwukrotnie bardziej wydajne energetycznie od współczesnych - na szczęście coraz bardziej popularnych żarówek energooszczędnych.
- Diody są odporne i bezpieczne
Diody LED są bardzo odporne na warunki atmosferyczne i zewnętrzne t.j. np. wstrząsy. Światło emitowane przez żarówki diodowe jest bezpieczne dla ludzkiego oka. Diody nie męczą wzroku i nie wpływają negatywnie na nasze samopoczucie, gdyż nie występuje w nich promieniowanie UV i drganie światła, spotykane np. w świetlówkach starej generacji, ciągle niestety obecnych w naszych instytucjach i domach.
- Diody są trwałe
Żarówki LED się nie nagrzewają. Dzięki temu świecą ponad 100 tysięcy godzin czyli ok. 11 lat ciągłej pracy, a częste włączanie i wyłączanie nie skraca ich żywotności. Trwałość żarówek żarowych, które dzięki dyrektywom UE niebawem wyjdą z użytku wynosi około 600 godzin, a żarówek energooszczędnych około 6000.
| Autor: Wojtek Andrzejewski | Źródło: Ekologiczni.pl |
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |











