Z aptek znikają ostatnie sztuki termometrów rtęciowych. Decyzja na pozór słuszna, wszak rtęć jest metalem ciężkim, niebezpiecznym dla środowiska. Jednak wycofując termometry jednocześnie wprowadza się lub pozwala egzystować innym produktom ją zawierającym.
Rtęć w starożytności była uważana za metal szczególny. Jej płynny charakter fascynował greckich filozofów i naukowców. Zresztą nie tylko w Europie budziła ponadprzeciętne zainteresowanie, również Majowie mieli do niej stosunek szczególny, używali jej do... obserwacji ruchów gwiazd. Na przestrzeni wieków używano jej w tajemnych sztukach alchemicznych, lub bardziej przyziemnych i praktyczny, np. do wyrobu luster.
Dziś jeśli spytać przeciętnego Kowalskiego o zastosowane rtęci z pewnością 8 na 10 osób odpowie, że używa się jej w termometrach, zwłaszcza tych medycznych. Ten szczególny metal zaskarbił sobie sympatię medyków z uwagi na dużą dokładność. Dziś się z nimi żegnamy na rzecz znacznie mniej dokładnych, choć szybszych i droższych, termometrów elektronicznych. Cóż w obliczu możliwości zatrucia środowiska, a tym samym unijnych obywateli kilka ?kresek? w tą czy w tą nie powinno mieć chyba znaczenia.
Dziwi więc fakt, że nie zakazano używania rtęci w farbach okrętowych, materiałach wybuchowych czy... ekologicznych świetlówek. Ano właśnie, promowane przez UE żarówki energooszczędne zawierają ów niebezpieczny pierwiastek. Z tego powodu prowadzone są akcje zbierania zużytych świetlówek jako odpadów niebezpiecznych. Materiały wybuchowe ?neutralizuje sie w inny sposób, choć nie należy on do bezpiecznych la środowiska. Jak by nie patrzeć używanie rtęciowych żarówek jest dla klimatu i portfela przyjaźniejsze niż tradycyjnych wynalazków Edisona. Wymienione powyżej użycie rtęci nie jest jedyne. Używa się go również do wydobycia złota i srebra.
Czy UE jest gotowa zabronić używania innych materiałów zawierających rtęć lub do których została ona wykorzystana? Zdawałoby się, że prosta zasada konsekwencji by tego wymagała. Termometry z pewnością nie należą do głównych źródeł emitujących rtęć do środowiska, a przy ostrożnym posługiwaniu się nimi raczej nikt nie zrobi sobie nimi krzywdy. Zresztą przez całe lata posługiwania się nimi chyba nie było wielu przypadków zatruć ?od termometrowych?. Może więc warto było się zastanowić i nie wylewać tradycyjnych zasłużonych termometrów z kąpielą?
KONRAD MALEC
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |











