Ucieknij od betonów i cywilizacji do łózkiego Akwarium!
21-03-2009
Dzisiejszy świat szybkiego życia, jedzenia i samochodów działa silnie stresująco na niemal każdego z nas. Szybkie życie, szybki stres. By rozładować stres uprawiamy sporty ekstremalne albo zażywamy coraz wymyślniejsze farmaceutyki, do których zachęcają nas reklamy. Cóż, znam inne sposoby, zapewne mniej szkodliwe dla środowiska i zdrowia.
Przyrodnicza pasja wzywa mnie w każdej wolnej chwili do lasu, czy w inne miejsce, w którym mogę spotkać więcej przyrody niż ?betonu?. Jednak nie zawsze jestem w stanie wybrać się w ?teren?, a przemęczony mózg domaga się przerwy. Zdaje się wrzeszczeć no rusz się, idziemy podglądać ptaki. Co wówczas? Polecam łódzkie Akwarium, które można odwiedzić w Manufakturze.
Ryby są jednymi z bardziej fascynujących zwierząt na ziemi. Niestety ich obserwacja jest nieco problematyczna. Cóż ludzie w toku ewolucji nie nabyli umiejętności długotrwałego przebywania pod wodą. Mimo to ów podwodny świat niezmiernie ich interesował, czemu dawali wyraz w licznych klechdach, podaniach i legendach. Jednak baśniowy czy mitologiczny świat nie wszystkim wystarczał, toteż starali go sobie przybliżyć. Nie wiem kiedy powstało pierwsze akwarium, jednak już w 1644 w zamku Krzysztopór Krzysztof Ossoliński jedno z zamkowych sklepień zamówił przeszklone i wypełnione wodą w której pływały ryby. Zapewne stanowiło ona swoisty ówczesny ?gadżet? i zbyt wielu ciekawych przyrody obserwatorów nie przyciągnęło, niemniej możliwość przyjrzenia się podwodnemu życiu dawało.
Ryby pojawiły się na ziemi niemal 480 mln lat temu, toteż w toku ewolucji wykształciły wiele ciekawych przystosowań do środowiska, w którym przyszło im żyć. Ptaki śpiewają by przyciągnąć partnerkę, zaznaczyć terytorium, czy dać znać o niebezpieczeństwie. Ryby, jak wieść gminna niesie głosu nie mają, jednak niektóre pielęgnice w momencie zagrożenia potrafią wydać dźwięk, po którym młode chowają się przed potencjalnym zagrożeniem. Ryby powinny na swoich tarczach umieścić feministki, bowiem w ich świecie wśród gatunków opiekujących się potomstwem, nieco częściej panowie zajmują się wychowaniem dzieci. Mało tego u koników morskich to samiec rodzi młode. Jak to możliwe? Otóż samiec niczym kangurzyca na brzuchu ma torbę, do której samica składa jaja, a kiedy młode są już ukształtowane samiec je rodzi. Ma nawet skurcze porodowe.
Wiele ryb, jak np. nasze cierniki zakłada gniazda niczym ptaki. Do tej grupy należy popularny w naszych wodach ciernik. Wśród ryb spotkamy również ?kukułki? podrzucające swoje jaja innym rybom pod opiekę. Jeszcze sprytniejsze są rzadko w naszych wodach spotykane różanki, składające ikrę do wnętrza małży. Ale to i tak żaden specjalny wyczyn w porównaniu smukleniem pryskaczem. Otóż para, połączona w miłosnym uścisku przy użyciu płetwy ogonowej, wyskakuje z wody, przykleja się brzuszkami do spodniej strony liścia i tam składa jaja. Następnie samiec opiekuje się ikrą chlapiąc ją co jakiś czas, chroniąc tym samym przed wyschnięciem. Natomiast paletki podobnie jak ssaki karmią młode wydzielinami swego ciała. Co prawda nie posiadają sutków i gruczołów mlecznych, ale ich skóra wydziela pokarm, którymi żywią się młode.
Ryby posiadają szósty zmysł, którego nam brakuje. Oczywiście nie chodzi widzenie duchów, lecz o linię boczną, która dostarcza zwierzętom informacji o pływach prądów w otoczeniu, ciśnieniu, a nawet składzie chemicznym wody. Inne w poszukiwaniu pokarmu nauczyły się wychodzić na ląd jak poskoczek mułowy. Pewną ciekawostkę stanowią ryby oddychające powietrzem atmosferycznym. Do tej grupy należą ryby dwudyszne, które przekształciły swój pęcherz pławny w prymitywne płuco. Inny nieco sposób przyswajania tlenu z powietrza przybrał żyjący w naszych wodach pisorz. Wykorzystuje on w tym celu fragment silnie ukrwionego jelita. Zwierze połyka powietrze, wydając przy tym charakterystyczne cmoknięcie, a następnie przeciska je przez całe ciało.
Wiele ryb nauczyło się żyć w nietypowych miejscach, przykładowo proporczykowce potrafią przeżyć dłuższy czas w kałużach powstających z odcisków słoni w grząskim gruncie. Z kolei iglicznie i wężynki żyjące wśród traw morskich przybrały długi i smukły kształt ciała, przypominający otaczające je rośliny. Jeszcze dalej posunęły się niektóre pławikoniki, przypominające swym wyglądem morskie ?ziołorośla?. Cały czas mam przed oczami minę kolegi, który oglądał zdjęcie morskiego konika i długo nie był w stanie uwierzyć, że to jest zwierze.
Wiele ryb ma nadzwyczaj czuły węch, być może czulszy niż psy. Przykładowo rekiny potrafią wyczuć krwawiącą ofiarę z dziesiątek kilometrów i konsekwentnie za nią podążać. Jeśli sądzicie, że wędkarz łapiący ryby na sztuczną muchę jest sprytny, to polecam spotkanie z żabienicą. Ten zwierz ma własną wędkę, którą wabi w pobliże pyszczka ofiary. Sam na ogół pozostaje niezauważalny, ponieważ przypomina kawałek skały obrośniętej glonami. Wiele ryb uzyskało status latających, choć oczywiście na drzewach ich nie znajdziemy, ale wyskakujące nad wodę w celu uniknięcia niebezpieczeństwa lub zdobycia pokarmu to i owszem. Na styku świata pod i nad wodnego żyją strzelcy wyborowi, którzy jedną salwą wody strącają do niej owady przebywające na gałązkach, zaś w morskich głębinach, gdzie promienie słoneczne już nie dociera spotkamy przedstawicieli ichtiofauny, którzy sami sobie oświetlają okolicę.
Wiele podwodnych zwierząt opanowało sztukę wzajemnej pomocy. Przykładowo rybki z grupy czyścicieli nie obawiają się groźnej mureny, a ta z kolei nie zjada niewielkich rybek, które oczyszczają jej skórę z pasożytów i martwego naskórka. Jeszcze ciekawiej przedstawiają się relacje między niektórymi babkami i ślepymi krewetkami. Otóż krewetki kopią norki w pisaku, budując mieszkanie dla siebie i rybiej partnerki. Przy tej okazji znajdują zwykle smaczne kąski. Skorupiak długimi czułkami ciągle dotyka ryby, badając jej reakcje, ucieczka ryby jest sygnałem dla krewetki, że lepiej się ukryć. Zdarza się, że krewetka zapędzi się nieco i odejdzie dalej od domu, wówczas bezradna nie wie co czynić. W takiej sytuacji natychmiast podpływa babka i wskazuje sublokatorce drogę powrotną.
Ciekawostek z rybiego świata jest znacznie więcej i ich opis przeistoczyłby ten krótki tekst w małą encyklopedię. Powracając jednak do tematu akwarium, z przykrością stwierdzam, że tak lubiane przeze mnie obserwacje wodnych zwierząt muszę uskuteczniać poza domem. W tym celu odwiedziłem ogrody zoologiczne i palmiarnie, a także gdyńskie oceanarium. Jednak zdecydowanie najbardziej lubię chodzić do niedawno powstałego Akwarium w łódzkiej Manufakturze. Prowadzone przez pasjonatów, którzy zawsze chętnie odpowiedzą na nurtujące zwiedzających pytania, jest bodaj najciekawiej urządzonym, choć nie największym obiektem tego typu w Polsce. Jego twórcy są zawodowymi przyrodnikami, toteż zależy im nie tylko na pokazaniu ryb, ale również na ukazaniu ich w najbardziej jak to możliwie naturalnych warunkach. Stąd też dbałość o szczegóły i detale, np. by w danym akwarium były tylko i wyłącznie ryby, które żyją obok siebie w naturalnych warunkach. Zasada ta dotyczy również roślin, więc jeśli przyglądamy się akwarium ?cejlońskiemu? to mamy pewność, że wszystkie występujące w nim organizmy tworzą podobne zespoły w naturalnym ekosystemie, choć oczywiście w tym ostatnim jest o wiele więcej gatunków i wzajemnych relacji między nimi.
Efekt, jaki udało się stworzyć w łódzkim akwarium powoduje moje ?zniknięcie? nawet na dwie, trzy godziny i dopiero telefon od zatroskanej małżonki uświadamia mi ile czasu minęło, wszak zwykle jadę tylko na 30 minut. Do przystępnej ceny gratis można doliczyć relaks i odprężenie.
KONRAD MALEC
| Autor: Konrad Malec |
Źródło: Fot. Wojtek Andrzejewski / Foto-kreator.pl |
|
Podziel się tym artykułem:
|
|
|