Przydługi felieton na długi weekend
01-05-2007
Dane mi było opublikować już kilka felietonów, na portalu ekologiczni.pl. Raz były to lepsze, a raz gorsze teksty, jednak zawsze pisząc je starałem się wzbudzić u czytającego refleksję dotyczącą naszej rzeczywistości, oraz przypomnieć, że naturze należy się naprawdę wielki szacunek. Nieraz zarzucano mi i podobnym do mnie, pseudo-ekologiczne zapędy, sugerowano, że moje czyny nie wynikają z troski o środowisko naturalne, lecz z jakiś bliżej nieokreślonych korzyści. Może powinienem w tym miejscu napisać jak bardzo, tak myślące osoby, się mylą. Jednak wydaję mi się, że udowodnienie im prawdy jest tak samo trudne, jak ciężko jest schizofrenikowi udowodnić nierzeczywistość jego urojeń. Wiele moich tekstów nie kończy sie prostymi i łatwymi w realizacji wnioskami, często staram sie pozostawić niedomówienie, ponieważ nie czuję się żadna wyrocznią mogącą wskazywać komukolwiek, jak powinno się postępować. Owszem posiadam własne poglądy i pewną wiedze, na tematy poruszane w tym portalu, ale jako biolog, wiem że nie istnieją nienaruszalne prawdy, niezmienne przez lata. Rozumiem, że nasze ludzkie pojmowanie świata jest na tyle ułomne, iż nie jesteśmy wstanie w jednym zdaniu ani nawet w wielu bibliotekach sklecić definicji i praw opisujących świat ożywiony. Śmiesznym jest fakt, że mimo bardzo zaawansowanych badań nauki biologiczne nie potrafią określić takich fundamentalnych dla nich definicji jak życie, czy gatunek. Zmierzam do tego, że świat jest zbyt różnorodny i zbyt skomplikowany aby dał się zamknąć w małej ciasnej skrzyneczce jaką jest słowo czy cyfra. Właśnie ta właściwość życia powoduję, że należy się mu tak wielki szacunek. Uważam, że człowiek postępować będzie tylko wtedy ekologicznie, gdy sam zacznie szanować otaczający go świat a szacunek ten wywodzić się winien z jakieś elementarnej wiedzy o nim i miłości do niego. Kiedyś zapytano mnie, co czynie, dla ochrony natury. Pytanie to miało charakter zaczepny i miało sugerować, że uprawiam jakieś niebywałe moralizatorstwo. Owszem nie przykuwam się do drzew, nie oblewam kobiet chodzących w futrach czerwoną farbą, ale to wyniki z mojego charakteru i wychowania, które mi na to nie pozwala. Jednak podkreślę, że nie czuję się przez to jakoś gorszy, gdyż staram się dokręcać wodę, kupować energooszczędne żarówki, czy segregować śmieci, oraz dzielić się z wami moją proekologiczną wiedzą. Nie trzeba mieć przydomowej elektrowni wiatrowej albo ultranowoczesnego samochodu aby żyć w przyjaźni z naturą, wystarczy oszczędzać prąd, gaz i wodę. Jednym słowem oszczędność to też ekologia. Może to slogan wprost z PRL jednak jeśli zakręcimy kran z wodą, myśląc o naszej planecie uczynimy naprawdę dużo. Bardzo ubolewam, że współcześnie tak rzadko używa się takich określeń jak przyrodnik, czy miłośnik przyrody, a zastąpiły je bardziej proste sformułowana, jak ekolog, biolog czy naukowiec. Słowo przyrodnik, jest bardziej pojemne, bo opisuje osobę kochającą przyrodę i chcącą poznawać prawa rządzące nią, bez względu na wykształcenie, czy poglądy. Wydaje mi się, że świat potrzebuje właśnie przyrodników, czyli ludzi szanujących świat a nie snobów chcących nadążać za panującą aktualnie modą. Jeśli już mowa o znaczeniu słów, to często zapomina się, że samo słowo ekologia z naukowego punktu widzenia nie znaczy tego z czym większość je kojarzy. Otóż ekologia to jedna z dyscyplin naukowych biologi, zajmująca się badaniem zależnościami między poszczególnymi gatunkami, czy relacji organizm ? środowisko nieożywione. Moim zdaniem,fakt ten dla człowieka chcącego żyć ?zielono? nie jest bardzo istotny, co według naukowców oznacza to słowo i to że ktoś ochronę środowiska śmiał nazwać sozologią. Jednak dla sfrustrowanych ?naukowców? jest to kolejny słaby punkt tych ?pseudo-ekologów? w który to można uderzyć. Jednak dla mnie najbardziej liczy się to, że są jeszcze ludzie którzy kochają zwierzęta i rośliny i nie dlatego, że są słodkie, futrzane i przynoszą kapcie a dlatego, że po prostu są. Piszę tak bo uważam, że u pewnych osób ta miłość do przyrody wynika z hipokryzji i uczucie to kończy się na ptaszkach i pieskach a już np. takie chrząszcze, pająki i pędraki chętnie sie zabija, nie rozumiejąc jak ważną w ekosystemie pełnią role. Zdecydowałem się napisać ten felieton, ponieważ miewałem nieodparte wrażenie, że moje słowa są jakoś dziwnie wypaczane i nie zawsze rozumiane tak jakbym sobie tego życzył. Może to dowód na mój brak profesjonalizmu w pisaniu tego typu przemyśleń, a może to wina samych czytających mających już wyrobioną i niezmienną opinie na pewne tematy. Drugim powodem dla którego postanowiłem napisać ten artykuł, są pojawiające sie, jakieś szokujące i moim zdaniem bezpodstawne oskarżenia o których już pisałem. Zachęcam moich czytelników do polemiki na naszym forum jak i listownie, ale proszę o przedstawienie własnej opinii tylko wtedy, gdy z uwagą przeczyta się jakiś tekst. Marcin Warchałowski

Podziel się tym artykułem:

Waszym zdaniem (+) dodaj swój komentarz
Nie napisano jeszcze komentarzy
--REKLAMA--
GreenPol System
GELG
IFR Firmy Rodzinne
FEMI
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
--REKLAMA--
2006-2009 Copyright by WAPRESS Wojciech Andrzejewski Design & Webmaster:
Rafał Szczęsny & Karolina Sobczak © 2006-2010
Regulamin