Nie walczmy z jednorazowym!
Od lat słyszę, że powinienem zrezygnować z używania foliowych reklamówek, kupować napoje w szklanych butelkach, używać dezodorantów bez freonu, jeździć na zajęcia na rowerze, oraz jeść warzywa wyhodowane bez zbędnej ?chemii? i to najlepiej na własnej działce. Słyszę o tym, że zbudowano kolejną elektrownie wiatrową, że wprowadzono nową normę emisji spalin EURO a ciągle czuję, że robimy coś nie tak. Panowie zieloni co wy mówicie? Apelując aby ludzie zrezygnowali z samochodów każecie im zrezygnować z komfortu ,proponujecie cofnięcie się do XIX wieku, to tak jakby zaproponować stosowanie lamp naftowych. To paranoja i nie tędy droga i dlatego zapracowani i zmęczeni życiem ludzie tak bardzo pogardliwie myślą o takich propozycjach!
Co pewien czas słyszę opinie, że to nowe technologie powinny rozwiązywać problem ochrony środowiska naturalnego, a więc potrzebne są nam tańsze i wydajniejsze elektrownie wiatrowe i kolektory słoneczne a teraz stosujmy te brudne, stare i sprawdzone. Coś w tym jest ale, czy to nie jest filozofia spychologii, która to ma na celu obarczenie tym istotnym problemem wielkie koncerny? Czy to nie jest tak, że Kowalski się tłumaczy sam przed sobą i światem, że to nie jego wina, iż zielone elektrownie ciągle są za mało wydajne? A pamiętajmy, że nikt nie zainwestuje w nowe technologię póki sam klient nie będzie ich szukał, polityk nie zajmie się ochroną przyrody póki my wszyscy się tym nie zainteresujemy.
Jak widać skrytykowałem tych co proponują rezygnacje z samochodów i innych podobnych udogodnień, ale i tych którzy bagatelizują problem ochrony środowiska. Złośliwy zapyta mnie zapewne, to jaki mam pomysł skoro tak wszystko neguję. Otóż myślę, że pora na rewolucje mentalną. Pora na nowe pomysły, bo stare się średnio sprawdzają, bo ogniwa wodorowe są nieekologiczne póki nie będziemy umieli pozyskać wodoru bez potrzeby spalanie węgla lub ropy. Wiatraki są zagrożeniem dla ptaków i nietoperzy, elektrownie wodne dla ryb a baterie słoneczne na dużych powierzchniach zmieniają miejscowy ekosystem na niekorzyść. Takie technologie są dobre a nawet świetne, ale one nie rozwiążą problemu a mogą mieć znaczenie lokalne. Dość mam starych pomysłów rodem z końca XX wieku, pora na coś nowego...
Bujny rozwój biologii molekularnej, genetyki, mikrobiologi czy biotechnologi daje nam szanse na zupełnie nową, ekologiczną jakość życia. Wszystko co z plastiku i jednorazowe, nie musi być złem wcielonym i NIE NALEŻY z ?jednorazowością? walczyć a powinniśmy szukać nowych dróg prowadzących do rozwiązania problemu. Mój pierwszy apel. Stosujmy biopolimery pochodzenia naturalnego i ulegające rozkładowi, nawet we własnym przydomowym kompostniku (w ciągu 12 tygodni). Takie butelki JUŻ są produkowane przez takie firmy jak BIOTA. Są tworzywa które ulegają rozkładowi pod wpływem wody jak np PLANTIC. Oczywiście, że takie polimery są droższe od tych nieekologicznych o jakieś 40%, ale to są koszta produkcji a nikt nie liczy kosztów utylizacji lub recyklingu, czy składowania tych syntetycznych tworzyw.
W niedalekiej przyszłości produkcję wodoru umożliwią nam bakterię, a wodór zastąpi współczesną benzynę. Pożywką dla tych bakterii niech będą nasze domowe odpadki, włącznie z ekobutelką i ekofolią wykonaną ze skrobi. Szukamy pomysłu na zastąpienie drogich i toksycznych pestycydów, stwórzmy odporne uprawy i myślmy o naturalnych związkach niszczących szkodniki, stosujmy nowoczesne techniki ściółkowania. Inwestujmy w nowe technologie odzyskiwania metali i innych cennych surowców kopalnych, których jest coraz mniej a ich ceny są coraz wyższe. Wprowadzajmy biopaliwa uniezależniając się od dostaw zza wschodniej granicy, stawiając w ten sposób na własną gospodarkę i ekologię.
Jak widać pewne zielone i moim zdaniem genialne technologie już są dostępne, chciejmy z nich korzystać, proszę oto prezesów wielkich firm jak i zwykłych obywateli. Proszę też oto abyśmy nie dawali się ?wkręcić? w proste i głupie stereotypy jak to, że folia musi być nieekologiczna albo, że każda torba wielorazowa jest ?zielna?. Jednym słowem nie nabierajmy się na to co kiedyś nazwałem w jednym z moich felietonów ?drugim dnem?.
Marcin Warchałowski
15-06-2007
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |
-
częściowo się zgadzam, nafets
(2007-06-24 15:53:39)











