Ekologiczna padlina
Przechadzając się po hipermarkecie, na dziale z produktami dla zwierząt moje zainteresowanie wzbudziły odrażająco wyglądające, zafoliowane fragmenty suszonych organów zwierzęcych. W oko rzucił mi się wyraz ekologiczne, na który jestem wyczulony, bo przecież zadaniem naszego portalu jest pokazywanie produktów ekologicznych.
Suszone gryzaki dla psów - tak właśnie nazywał się produkt, który widzicie Państwo na zdjęciu. Ku mojemu zdziwieniu, na opakowaniu suszonych tchawic wołowych, nie znalazłem ani jednej informacji o tym, dlaczego dany produkt miałby być ekologiczny. Czy może bydło, z którego zwłok wykonano gryzak-mumię dla futrzanego pupila, pochodził z krowy karmionej ekologicznie? Czy może do mumifikacji zwłok rzeczonej krowy nie użyto ani jednego środka chemicznego, w co bardzo szczerze wątpię, znając uwielbienie morderców z polskich rzeźni do faszerowania mięsa chemią...
No, ale skoro na opakowaniu nie znalazłem żadnej informacji o tym, dlaczego dany produkt jest ekologiczny, postanowiłem dowiedzieć się od źródła. Zadzwoniłem do producenta, gdzie aż trzy razy byłem przełączany do osób, które rzekomo miały wiedzieć, dlaczego ów produkt jest ekologiczny. I znów mi się nie udało, bo jakoś w firmie (której nazwy nie podam), nikt nie wiedział, dlaczego suszone tchawice wołowe są ekologiczne.
I tak właśnie w naszym kraju robi się biznes na słowie "ekologia", które wykorzystują przeróżni specjaliści od marketingu, psując rynek produktów ekologicznych. Nieważne, że produkt, jaki promują ma z ekologią tyle wspólnego, co świnia z astronomią. Ważne, że etykieta dobrze się kojarzy, jest trendy, a reszta - etyka wobec zwierząt mordowanych wedle nazistowskich receptur na "gryzaki" czy inne produkty jest nieważna. Liczy się przecież kasa. Doprawdy, ekologiczne suszone tchawice wołowe dla psów, to żenujący przykład ludzkiej pazerności i infantylności. O ciemnocie nie wspomnę...
19-08-2007
| Autor: (WA) | Źródło: Fot. W. Andrzejewski |
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |
Nie napisano jeszcze komentarzy











