U nas w Paryżu...
Znajomy z Francji, którego ostatni raz widziałem ponad rok temu, tuż po serdecznym powitniu zrobił mi w redakcji karczemną awanturę. - Wojtek! Jak to?! Ty, wydawca i redaktor portlu promującego ekolifestyle robisz coś takiego?! - zaczął milusińsko i tajemniczo. Myślałem, że chodzi mu o mojego starego, 16-letniego, w pełni permakulturowego Peugeota 405, przekraczającego wszelkie normy emisji CO2. - No cóż! Nie każdy jest Arnoldem Schwarzenegggggerem, żeby mógł jeździć hybrydowym cackiem! - odburknąłem wkurzony.
- Nie mówię o tym, tylko o twoim notebooku! Po co zasilasz go prądem, skoro masz baterię?! - pytał zirytowany Pierre. Spojrzałem na niego mniej więcej tak, jak mój kot patrzy na mnie, gdy śpiewam przy goleniu.
- A jak mam inaczej pracować w biurze?! - odpowiedziałem już wnerwiony. Moment serdeczności między nami minął. Relacje wróciły do normy. Jak za starych dobrych lat, gdy pracowaliśmy razem w pewnej agencji fotograficznej...
- U nas w Paryżu modne jest teraz wyłączanie wszystkiego, co się da ze stand by! - promuje miasto kolega. - Aleś mi nowość powiedział. U nas nad Wisłą też! - odciąłem z ironią. A ponieważ wiedziałem, że koleżka zacznie się wymądrzać, dałem mu na to - jak zawsze - zielone światło. Niech sobie pogada. Choć nie kryję, że mnie zaintrygował.
- Pracujesz w magazynie nowoczesnych technologii i powinieneś wiedzieć, że akumulator cały czas ładowany - np. w telefonie DECT czy laptopie, traci swoje właściwości utrzymywania energii. Mówiąc Wojtku prościej - taka bateria niszczy się! - wymądrzał się Francuz, robiąc ze mnie totalnego idiotę. - Tak więc z łaski swojej, jeśli masz w interesie oszczędność energii, wypnij swojego laptopa z sieci i daj mu popracować na baterii. A gdy zacznie pikać, że traci zasilanie - wepnij go ponownie. To proste, Wojtek! Nie bój się! U nas w Paryżu się tak pracuje. To jest eko-trendy! - mówił z ironią.
W takich momentach miewałem ochotę mu przyłożyć, jednak... Prawdę mówił. I na szczęście już sobie pojechał... :P
Nie ukrywam, że jego wizyta sprawiła, że korzystam z baterii. A gdy się naładuje - wyjmuję wtyczkę z gniazdka. I ile przy tym rekreacji! Co godzinę i 20 minut trzeba wstać do kontaktu...
30-08-2007
| Autor: Wojtek Andrzejewski |
|
Podziel się tym artykułem: |
| Waszym zdaniem | (+) dodaj swój komentarz |
Nie napisano jeszcze komentarzy











