W najbliższy wtorek, 28 czerwca, sejmowa Komisja Gospodarki rozpatrzy poprawki zgłoszone w drugim czytaniu przez opozycję do projektu ustawy Prawo energetyczne[1]. Poprawki te mówią o wykreśleniu szkodliwych dla energetyki odnawialnej zapisów z proponowanej nowelizacji. Według Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), a także innych organizacji i ekspertów działających w obszarze sektora energetyki odnawialnej, nieuwzględnienie przez Parlamentarzystów tych poprawek doprowadzi do zahamowania rozwoju tzw. zielonej energii w Polsce. Z kolei Biuro Analiz Sejmowych (BAS) wskazuje na niekonstytucyjność 11 zapisów, sejmowi legislatorzy na fakt, że zmiany wykraczają poza cele nowelizacji, a MSZ na niezgodność z prawem UE.
„To zadziwiające, że niektórzy członkowie komisji gospodarki nie traktują tych opinii poważnie. Jeżeli posłowie odrzucą poprawki zgłoszone w drugim czytaniu to na długie lata zablokują rozwój odnawialnych źródeł energii. Jak zwykle na wadliwej decyzji władz, straci nie tylko polski przemysł i gospodarka, ale przede wszystkim obywatele” – podkreśla Krzysztof Prasałek, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Zdaniem prezesa PSEW zyskają co najwyżej spekulanci, a stracą zwykli obywatele, bo zostaną obciążeni karami za niewywiązanie się Polski z zobowiązań unijnej polityki klimatyczno-energetycznej. „Postawa niektórych posłów coraz bardziej przekonuje mnie, że cel 15% udziału zielonej energii w całości zużycia energii do 2020 r. pozostaje tylko pobożnym życzeniem” –dodaje Prasałek.
Szkodliwe zapisy, które zawierają poselskie projekty Prawa energetycznego są sprzeczne z założeniami krajowej polityki energetycznej oraz prawem wspólnotowym. Utrzymanie tych zapisów zablokuje na długie lata rozbudowę i modernizację sieci przesyłowych, a inwestorom uniemożliwi inwestowanie w zieloną energię. Z podobną sytuacją mieli do czynienia Niemcy. Dzisiaj, jeżeli operator nie stworzy inwestorowi, który uzyskał pozwolenie na budowę elektrowni wiatrowej warunków do przyłączenia do sieci, musi zapłacić odszkodowanie. Właśnie dzięki takim rozwiązaniom Niemcy mają dziś 27 tys. MW mocy zainstalowanej w elektrowniach wiatrowych, 19 tyś. MW w fotowoltaice i 2,7 tyś. MW w biogazowniach, a my niewiele ponad 1 tys. MW we wszystkich tych rodzajach OZE.
PSEW tak jak inne podmioty branży OZE podnosi, że zmiany wprowadzane są chaotycznie, są po części wewnętrznie sprzeczne i wykraczają poza cele nowelizacji. Kontrowersyjny tryb wprowadzenia niektórych przepisów wbrew opinii ekspertów z branży zielonej energii tworzy wrażenie, że komuś zależy na wprowadzeniu niekorzystnych zmian dla sektora Odnawialnych Źródeł Energii (OZE).
Ministerstwo Gospodarki opracowuje obecnie projekty ustaw, które będą kompleksowo regulować kwestie energetyczne, w tym projekt Ustawy o odnawialnych źródłach energii. Po co zatem teraz wprowadzać w przedwyborczym pośpiechu zmiany o wątpliwej zgodności z prawem, które za jakiś czas okażą się bezzasadne? Czy nie lepiej, aby kwestie odnawialnych źródeł energii w całości i w sposób całkowicie przemyślany regulowała ustawa o OZE? Ciągle mamy w naszym kraju do czynienia z tworzeniem złego prawa. Czy i w tym przypadku posłowie mimo ostrzeżeń ich własnych służb będą mądrzy po szkodzie? Dobrze by było, gdyby podczas wtorkowej komisji (28.06) zwyciężył u posłów zdrowy rozsądek.